Połącz się z nami

Cześć, czego szukasz?

Piłka nożna

Uśmiech wariata, czyli rzeczywistość inna niż wyniki

Robert Lewandowski kadrę ciągnie za uszy. / Fot. Rafal Rusek / PressFocus

Wygrana 4:1 nad Albanią tylko zaciemniła obraz. W niedzielę na pewno wygramy z San Marino, ale strach się bać meczu z Anglią w środę.

Lewandowski ciągnie za uszy

Pamiętacie kadrę Franka Smudy podczas EURO, a nawet wcześniej? Bez ładu i składu. Bez jakiejkolwiek myśli taktycznej, z Lewandowskim, który mimo wszystko prezentował niższy poziom niż teraz.

Później były wzloty, upadki, a teraz twarde lądowanie po EURO i smutna rzeczywistość. – Wynik jest lepszy niż gra – powiedział po meczu w rozmowie z TVP Sport Robert Lewandowski. – To są eliminacje, więc najważniejsze są punkty – słusznie zauważył. Z taką grą rywal trochę silniejszy niż Albania po prostu nas wypunktuje. Co by było, gdybyśmy nie mieli Lewandowskiego? Strach nawet o tym myśleć. „Lewy” zaciemnia prawdziwy obraz naszej bezbarwnej reprezentacji.

Selekcjoner nie do końca widzi problem

Wygrana z Albanią na pewno ostudziła gorące ostatnio krzesło Paulo Sousy. Portugalczyk, nawet jeśli przegra z Anglią, już na pewno poprowadzi Biało-Czerwonych w październikowych spotkaniach. Problem w tym, że Sousa nie do końca widzi… problem. – Musieliśmy grać na równym poziomie przez cały mecz i to pozwoliło nam wygrać – wypalił przed kamerami.

Reklama. Przewiń, aby kontynuować czytanie.

Z całym szacunkiem. Gdzie ten człowiek widział równy poziom Polaków? Chyba, że wyłączając pierwszy kwadrans był to równy, beznadziejny poziom. Wtedy możemy się zgodzić. – Po przerwie byliśmy bardziej niebezpieczni i stwarzaliśmy sobie więcej sytuacji – ocenił. I znowu kamyczek do ogródka. Okazje były, kiedy Albańczycy odkryli się, a w końcówce mieli już dość tego spotkania, które po prostu powinni wygrać.

Cuda się zdarzają

We wrześniu Polacy rozegrają dwa mecze. 3:0 czy nawet 5:0 z San Marino jest realne, przecież rywal przegrywa nawet z Andorą. Później jednak ściana. Podejmujemy Anglię, która rozbiła Węgrów.

Dumni Synowie Albionu już mogą sprawdzać, gdzie jest ten cały Katar. Jedyna nadzieja w tym, że nas zlekceważą i przez kolejne lata będziemy mogli wspominać ten mecz jak „Nawałkową” wygraną nad Niemcami. Może to będzie TEN moment. A tak serio to jakoś nie chce nam się w to wierzyć. Z takim chaosem w środku pola, dziurawą obroną i bombą w bramce. No, ale mamy Roberta Lewandowskiego, który minie wszystkich i strzeli gola Krychowiakiem.

Reklama. Przewiń, aby kontynuować czytanie.
Komentarze

Te teksty mogą Cię zainteresować

Inne sporty

Przy okazji trwającego Australian Open zaczęliśmy się zastanawiać, jak stoi męski tenis w polskim wydaniu. W WTA mamy w końcu następczynię Agnieszki Radwańskiej –...

Quiz

W ciągu ostatnich 40 lat przez ligę angielską przewinęło się wielu świetnych napastników. Ale czy będziesz w stanie wymienić wszystkich, którzy w tym czasie...

Quiz

Z mistrzostw świata w 2002 i 2006 roku dobrych wspomnień nie mamy, ale… powspominajmy. Czy pamiętacie nazwiska, które Jerzy Engel zabrał na mundial w...

Piłka nożna

Nie pytajcie, skąd to wiemy. Po prostu mamy pewne informacje. Ekstraklasa 2021 będzie taka: #STYCZEŃ Na zgrupowaniach w Hiszpanii i innych Turcjach wszyscy dają...