Połącz się z nami

Cześć, czego szukasz?

Inne sporty

Co dalej z Vitalem Heynenem – czas na mistrzostwa Europy i wielkie pożeganie?

Fot. Krzysztof Porębski / Pressfocus

Vital Heynen, trener reprezentacji Polski, ma kontrakt z naszą kadrą do końca października. Celem jego pracy były igrzyska olimpijskie i medal w Tokio. Skończyło się na ćwierćfinale. Teraz przed Polakami mistrzostwa Europy, wszystko jednak w cieniu ewentualnego pożegnania Heynena z kadrą.

Ostatni wielki turniej? Wszystko na to wskazuje

Vital Heynen, kiedy obejmował stery trenera reprezentacji Polski w 2018 roku, od początku mówił, że wszystkie sukcesy – obronione mistrzostwo świata, brąz na mistrzostwach Europy w 2019 roku, brąz Siatkarskiej Ligi Narodów – wszystko to tylko przedsmak igrzysk olimpijskich, a sukcesy te nigdy nie były celem samym w sobie.

Celem były igrzyska. O tym też Heynen mówił od samego startu pracy z kadrą. Tymczasem cały kilkuletni plan umarł wraz z brakiem awansu do strefy medalowej na igrzyskach olimpijskich. I tu zaczęły się dywagacje – czy Heynen powinien zostać, czy powinien wylecieć – jeszcze przed mistrzostwami Europy, czy dać mu wypełnić kontrakt.

Ostatecznie – kontrakt wypełni. Jest szkoleniowcem polskiej reprezentacji do października 2021. Ale o przedłużaniu umowy – mimo że jeszcze nikt nie powiedział tego wprost – raczej nie będzie mowy. Czas na zmiany i mimo ogromnym zasług Belga w polskiej kadrze – to, po co przyszedł, nie zostało osiągnięte. Sam zresztą Heynen, po zakończeniu przygotowań do ME, podziękował na Twitterze za ostatni dzień spędzony w ośrodku przygotowań w Spale, za cztery lata w tym miejscu, które służyło siatkarzom jako miejsce przygotowań do wielkich turniejów. Zabrzmiało jakby Heynen nigdy więcej miał się w Spale nie pojawić. Co – z kończącym się kontraktem, brakiem medalu igrzysk – spina się w pożegnalną całość.

Reklama. Przewiń, aby kontynuować czytanie.
Decyzje Heynena na mistrzostwa były słuszne?

Po igrzyskach w Tokio nie brakowało krytyki – zawodników, trenerów. Przede wszystkim krytykowano formułę prowadzenia zespołu przez Heynena. Nie brakowało głosów jakoby współpraca na linii zawodnicy – trener już się wyczerpała. Nie brakowało też głosów o tym, że Heynen nie ma już pomysłu na kadrę, buduje ją wokół tych samych nazwisk, a powołania otrzymują nie ci, którzy brylują formą, a ci, którzy stali się pupilkami Belga.

Krytyce został podany także fakt, że na mistrzostwa Europy w składzie Polaków nie było żadnych roszad, w porównaniu do składu z igrzysk. Oczywiście – Heynen ma na to argumenty. Chce, by siatkarze, którzy grali w Tokio, ponownie odbudowali swoją pewność siebie i wrócili do siatkarskiej formy.

Pojawiają się jednak wątpliwości, czy takie prowadzenie kadry ma sens. Wydaje się, że jest obecnie nieco zabetonowana, a nowych, świeżych, młodych nazwisk w niej brak. A przecież potencjał siatkarski mamy ogromny.

Podkreślamy na każdym kroku, że jesteśmy w stanie selekcjonować 25 sportowców na szalenie wysokim poziomie, ale już do wąskiego składu zabierane są niemal zawsze te same twarze. Po tak bolesnym doświadczeniu jak w Tokio, być może warto byłoby przewietrzyć głowy „starych wyjadaczy” i dać możliwość zebrania doświadczenia tym graczom z szerokiego składu, którzy zawsze odpadają w ostatnich fazach selekcji.

Z kronikarskiego obowiązku odnotujmy jednak, że do kadry z Tokio dołączyło dwóch graczy (regulamin IO pozwala zabrać tylko 12 siatkarzy, na ME może jechać 14) – Tomasz Fornal i Damian Wojtaszek.

Reklama. Przewiń, aby kontynuować czytanie.

Jeśli jednak tyle mówi się o naszym potencjale i szerokiej kadrze, kiedy go ujawniać i odkrywać, jeśli nie na turnieju, który traktowany jest jako dożynki po najważniejszej imprezie czterolecia, na którą wszystkie kadry rzuciły swoje siły.

Na co nas stać na mistrzostwach?

No i właśnie, pytanie – co zagramy na tych mistrzostwach? Obecnie startujemy z fazą grupową, którą powinniśmy przebrnąć bez zająknięcia. Później – co będzie – na razie niewielu dywaguje. Po pierwsze, nie wiemy, w jakiej formie fizycznej i mentalnej są polscy siatkarze. Po drugie, trudno przewidzieć, z jakimi oczekiwaniami i założeniami przystąpią do tego turnieju inne europejskie zespoły – te, które grały w igrzyskach i te, dla których mistrzostwa Europy są imprezą docelową.

Balonik oczekiwań pękł i raczej trwamy obecnie w stanie uśpienia aniżeli w stanie rozdawania medali i czekania na medal reprezentacji Polski. Z poprzednich mistrzostw Europy wróciliśmy z brązem, ale dziś bardziej niż kolor medalu, interesuje nas forma Polaków na tym turnieju, ich podejście, współpraca boiskowa oraz przyszłość Heynena. I ewentualne wybory nowego szkoleniowca. Te zawsze elektryzują całą siatkarską społeczność.

Reklama. Przewiń, aby kontynuować czytanie.
Komentarze

Te teksty mogą Cię zainteresować

Inne sporty

Przy okazji trwającego Australian Open zaczęliśmy się zastanawiać, jak stoi męski tenis w polskim wydaniu. W WTA mamy w końcu następczynię Agnieszki Radwańskiej –...

Quiz

W ciągu ostatnich 40 lat przez ligę angielską przewinęło się wielu świetnych napastników. Ale czy będziesz w stanie wymienić wszystkich, którzy w tym czasie...

Quiz

Z mistrzostw świata w 2002 i 2006 roku dobrych wspomnień nie mamy, ale… powspominajmy. Czy pamiętacie nazwiska, które Jerzy Engel zabrał na mundial w...

Piłka nożna

Nie pytajcie, skąd to wiemy. Po prostu mamy pewne informacje. Ekstraklasa 2021 będzie taka: #STYCZEŃ Na zgrupowaniach w Hiszpanii i innych Turcjach wszyscy dają...